W dniach 9-11.09.2011r. w miejscowości Goczałkowice k. Konina już po raz jedenasty odbyła się ta prestiżowa impreza, w której zmierzyło się 18 drużyn wędkarzy spławikowych   z całej Polski a 4 osoby startowały w konkurencji indywidualnej. Były to kolejne zawody wielkich nadziei i chyba jeszcze większych rozczarowań wśród zawodników biorących w niej udział ( ale i postronnych obserwatorów, którym ten temat jest bliski ? ale o tym później!).
            Na łowisko udaliśmy się w składzie : kierownik drużyny ? Arkadiusz Kasprzycki, zawodnicy ? Wiesław Troka, Kazimierz Kościelski i Robert Dera.
Aby dobrze zapoznać się z warunkami łowiska i jeszcze lepiej się przygotować do ataku na przysłowiowe ?pudło? wyjechaliśmy już dzień prędzej przed planowanym oficjalnym treningiem na nasz trening indywidualny. Choć w czwartek, od rana nad wodą padał deszcz i we znaki dawało się zmęczenie po wczesnej podróży to z ochotą rozpoczęliśmy mieszanie zanęty oraz rozkładanie sprzętu. No i się zaczęło...
Łowiliśmy jak się później okazało na kanale ?Portki? gdzie wyznaczony był na zawodach sektor B. Woda płynęła tam na 4-6 g. ? lizaki? i była ona ciepła jak herbatka a nie jak stanowił oficjalny opis łowiska ? kanał zimny!? Brały przede wszystkim krąpie i płocie, których waga po trzech godzinach łowienia oscylowała ok. 2 kg, czyli niedużo. No i tu nasuwa się pytanie : dlaczego 3 godziny, skoro zmieniony w 2010r. regulamin wprowadza 4-godzinny czas łowienia na zawodach wędkarskich, a przypomnę jeszcze jakiej były one rangi! Zawody takie powinny się ponadto odbywać na w miarę równej wodzie, dającej potencjalne szanse wszystkim zawodnikom. Na ostateczny wynik wpływ powinny mieć szybkość, technika łowienia ( wyważenie zestawu, jego prowadzenie, wygruntowanie itd.) no i zastosowana zanęta i przynęta. Okazało się jednak, że w kanale w sektorze A woda płynie na 1-2 gramy, a niektórzy stosowali jeszcze delikatniejsze zestawy, natomiast w sektorze C uciąg był jak na Wiśle od 8 do 12 g. Nie było też tajemnicą wśród miejscowych, ale i sędziów zawodów, że w sektorze C ryby są tylko na kilku końcowych stanowiskach ! Skoro tak, to po co zawody w takim miejscu, gdzie nie ma ryb?
No cóż, widocznie ? jaki gospodarz, takie prawo?!
            Oficjalny trening przyniósł jedynie potwierdzenie tych spostrzeżeń. W sektorze A ? waga ryb od 2 do 4 kg, B ? podobnie, w obu sektorach z ?bonusowymi? karpiami i karasiami (ok. 0,5kg),a w sektorze C piękne płocie, ale tylko na ostatnich 4-5 stanowiskach, a te pozostałe stanowiska to zabłąkane płocie i farciarskie wymiarowe okonie, albo... ?zero?, czyli nic!
            Losowanie sektorowe na zawody umiejscowiło Wiesia dwukrotnie w sektorze C, Kazika w B i A a mnie w A i B. No i się zaczęło. O ile szczęście w losowaniu stanowisk w sektorach A i B, choć bardzo ważne to nie przesądzające o ostatecznym wyniku wzmagań to w sektorze C stanowiło o ?być, albo nie być?. No i Wiesiowi się udało ? ostanie, zamykające stanowisko z rybą w wodzie! Trzy godziny zaciętej walki i wyniki: Kazimierz Kościelski z wagą 3200 g. ? 7 w sektorze, Robert Dera 2580g. -10 miejsce no i Wiesław Troka, zawsze potrafiący wykorzystać dobre stanowisko ? 1 miejsce w sektorze z wagą 7600g. Tego wyniku, jak się później okazało do końca mistrzostw nikt już nie pobił! Ostatecznie jako drużynę uplasowało nas to na 5 miejscu w klasyfikacji generalnej z bardzo dobrą pozycją wyjściową na podium. W końcu była nadzieja na godziwe zaprezentowanie KPP w Kościerzynie na arenie ogólnopolskiej, a przez Wiesia zdobycie tytułu indywidualnego Mistrza Polski i zgarnięcie nagrody głównej : łodzi wędkarskiej o wartości ok. 10 tyś. zł.!
Drugi, ostatni dzień zapisał się dla nas czarnym scenariuszem. O ile Kazikowi Kościelskiemu w sektorze A udało się z wagą 2570 g zająć 4 pozycję, mi w sektorze B gdzie zmieniły się warunki łowiska ( temperatura wody) tylko 17 miejsce (890g.) - stanowisko obok łowił dwukrotny Mistrz Polski Leszek Tretyń z Bydgoszczy, zwycięzca w sektorze B dnia poprzedniego ? tu zajął dopiero 10 miejsce!? Natomiast Wiesław Troka wylosował miejsce w środku sektora C i nie złowił ani jednej ryby i dołożył do wspólnego worka drużyny 21 punktów. W tym sektorze razem z nim łowił Mistrz Polski Remigiusz Zielonka, który dzięki złowionym dwum wymiarowym okoniom zajął 10 miejsce w sektorze! Równe łowisko? Pozostawiam bez ponownego komentarza...
Ten ostatni dzień przesądził ostatecznie o naszej jedenastej pozycji jako drużyna. Tak źle nigdy jeszcze nie było, ale nie tylko my jesteśmy pewni, że stało się tak nie bez przyczyny! Pozostał niesmak i złość.
            Na pewno sukcesem była jednak 8. indywidualna pozycja Kazika Kościelskiego ( na 58 zawodników!) no i niepokonany wynik sektorowy Wiesia Troki ? chyba największego przegranego tych zawodów, lecz nie z własnej winy! Do takiego wyniku przyczyniła się w 100% organizacja zawodów, z resztą nie jedyna gafa tej imprezy. Błędy były powielane na każdym szczeblu i w każdej kategorii współzawodnictwa. Przekonali się o tym również koledzy z KMP Gdynia, gdzie w dniu wręczania nagród przyznano medal i nagrody za największą rybę koledze Dariuszowi Walter, a następnie je odebrano i przekazano jednemu z wędkarzy, który zgłosił protest już po wręczeniu trofeów. Tu organizatorzy zorientowawszy się, że w pierwszym dniu zawodów największych ryb nie ważono, uwzględnili tylko wyniki z dnia następnego...bo innych po prostu nie było!
            Na zakończenie chyba to co powinniśmy zrobić na początku - podziękować naszym sponsorom, dzięki którym ten jak i poprzednie wyjazdy na Mistrzostwa Polski nie byłyby możliwe. Dziękujemy więc właścicielom firm, oraz jednostkom samorządowym, dla których reprezentowanie naszego powiatu na całą Polskę nie jest obojętne : SP W KOŚCIERZYNIE, UG W KOŚCIERZYNIE, ?UNIBUD?, ?MAJA?, ?PLUS?, ?MISIO? ZBIGNIEW ZABROCKI, ?PETROLINVEST?, ?MJ? MIECZYSŁAW JERECZEK, ?FIRMA ?MERING? TADEUSZ MERING, ?HURTOWNIA CHEMICZNA? SŁAWOMIR MERING, STACJA PALIW ?ŁUGAMA? JACEK KNITER, ?PIEKARNIA KIEDROWSCY?, ?NASZ DACH? KAZIMIERZ MEJER, A. i A.DYSZER, ?ZRO? STANISŁAW REPIŃSKI, ?DANMAR?, FIRMA TRANSPORTOWA ?MAJA?, ?JAKUSZ?, CHŁODNICTWO KAZIMIERZ ŁANGOWSKI I INNYM, KTÓRZY PRAGNĘLI POZOSTAĆ ANONIMOWYM.
            Reasumując, nie tak miało to wyglądać, ale trzeba mieć nadzieję że na następne Mistrzostwa Polski będzie dużo lepiej! Na pewno pod względem organizacyjnym, bo zawody te z własnej woli przejęli policjanci z Gdyni a pod ?skrzydłami? Marka Biernackiego nic nie ma prawa zawieźć! Poza tym w przyszłym roku będzie to ?nasza? wiślana woda, na której czy to 60, czy 100 i więcej osób zmieści się na jednej linii, przy tym samym uciągu...reszta to trening i umiejętności!

           Warto zobaczyć zdjęcia z zawodów (są już w naszej galerii), których autorem jest Arkadiusz Kasprzycki
Autor: Robert Dera
Zdjęcia: Arkadiusz Kasprzycki

Poprawiony ( wtorek, 11 października 2011 18:28 )