We wrześniu (14-16) w dolnym biegu królowej polskich rzek - Wisły, na wysokości miejscowości Szewce odbyły się XII Mistrzostwa Polski Policji w Wędkarstwie Spławikowym. Do współzawodnictwa stanęło 18 trzyosobowych drużyn z całej Polski.

Clipboard01

W piątek odbył się oficjalny, obowiązkowy trening który wprowadził w zakłopotanie niektórych uczestników tych zawodów. Teraz okazało się że skrupulatne, ramowe przygotowania do łowienia ryb na Wiśle spełzły na niczym!? Standardowe podejście okazało się nietrafne, a powodem okazał się niski stan wody i minimalny uciąg jak na tą rzekę. Jeszcze tydzień wcześniej można było łowić na ?lizaki? 6 ? 10 g , już we wtorek przed zawodami na 3-4 g a w zawody? wystarczyła ?jedynka? w porywach do 3 g.


Taka jaka gramatura, takie też brały ryby : małe i bardzo rzadko. We wcześniejszych zawodach na tym akwenie laik łowił w granicach czterech kilogramów, a u bardziej doświadczonych zawodników wyniki oscylowały od 8 do 12 i więcej kilogramów!

Zawodnicy czołowych drużyn ( Katowice, Opole) przyjechali na łowisko jeszcze przed oficjalnym treningiem i jak mówi się w żargonie, ? rozgryźli wodę?.

Nasza drużyna KPP Kościerzyna w składzie Wiesław Troka, Arkadiusz Kasprzycki i Robert Dera ( autor tekstu) oraz kierownik drużyny Kazimierz Kościelski również przygotowywała się według stereotypu : ciężkie łowienie z dużą ilością gliny rzecznej i ?mięsa? w zanęcie ? typowo pod leszcza i krąpia. Na szczęście nasi trenerzy Dariusz Baranowski i Cezary Góra ( doskonali ?wiślarze?), szybko zweryfikowali nowe warunki, pomogli nam się przezbroić w stosowny, delikatny sprzęt i udoskonalić technikę łowienia na tym łowisku ze szczególnym naciskiem na prowadzenie zestawu, rozłożenie śrucin, zastosowaniem cienkich przyponów i małych haczyków.

Trzeba było także zmienić skład zanęty na płociowy o drobnej strukturze oraz o skąpej zawartości robactwa. No i jak zawsze liczyć na ?szczęśliwy traf? podczas losowania, gdyż jak to na Wiśle, trafiały się dziury w których nie można było nawet wygruntować zestawu. Wówczas pozostało ratować się tylko babkami i okoniami w kamieniach.

Pierwszy dzień zawodów, pomimo wszelkich starań nie przyniósł żadnych rewelacji jeśli chodzi o ryby, nic się nie poprawiło - no może jedynie pogoda. Zaczęła się zacięta walka o punkty, czyli klasyczne dłubanie babek, przypadkowo zabłąkanych okoni, krąpi (żartobliwie nazywanych przez wędkarzy, ze względu na swój rozmiar ?chipsami?). Najbardziej łowny okazał się sektor C w którym gdzie niegdzie trzymała się płoć, co pozwoliło najlepszemu zawodnikowi Krzysztofowi Fox ( Katowice) złowić wyjątkowo ponad 3 kg ryb, Wieśkowi Troce z wagą 1340g udało się wywalczyć 5 miejsce! Sektory B i A były zbliżone pod względem wyników, dając mi trójkę w sektorze B i Arkowi Kasprzyckiemu 2 miejsce w sektorze A z wagą 1735 g. Ponadto o ilości i jakości ryb mogą świadczyć ryby, które były klasyfikowane do konkursu na największą rybę zawodów: mój leszcz o wadze 560g. oraz karaś Leszka Tretynia ( Bydgoszcz) o wadze 880g, który dał mu jak się później okazało zwycięstwo w tej kategorii.

Po pierwszym etapie walki o podium na pierwszym miejscu znalazły się Katowice, na drugim co wcześniej nigdy się nie zdarzyło uplasowała się Kościerzyna a na trzecim KWP Opole. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiej pozycji wyjściowej. Po zawodach wracaliśmy więc do domu rozpaleni świadomością tak wspaniałego startu, oraz zachodziliśmy w głowę myśląc nad tym jak i co poprawić żeby utrzymać tak wysoką pozycję. Ważne były tutaj kolejne instrukcje Darka Baranowskiego, który dwoił się i troił aby ustalić taktykę na następny dzień i utrzymać pozycję!

W drugim dniu zawodów trzeba było opanować nerwy i ponownie ruszyć z kopyta. Z kopyta, bo jak się okazuje dwie godziny na przygotowanie starczą ledwo, ledwo żeby rozłożyć wędki, założyć zestawy, przygotować zanętę a co najważniejsze najdokładniej jak to tylko możliwe wygruntować łowisko. Dzień ten przyniósł mi szczęście w losowaniu jak się później okazało. W łowisku, choć sporadycznie, ale utrzymywały się płocie, których brania były ledwie widoczne i chimeryczne?ale były, u Wiesia były same ?chipsy? w ogromnej ilości i niestety mikro-wadze, a u Arka mieszanka płoci, babek i krąpi. Po końcowym gwizdku, nikt z nas nie był pewien swego wyniku i pozycji w sektorze. Rozpoczęło się biadolenie: ?ja jestem dziewiąty, a ja chyba piąty a ja może drugi, a może trzeci? i tak w kółko aż do ogłoszenia oficjalnych wyników.

Początkowo, nikt z nas nie mógł uwierzyć. Druga pozycja na Mistrzostwach Polski Policji w Wędkarstwie Spławikowym zaraz po IPA Katowice i przed KWP Bydgoszcz! I moje II wicemistrzostwo w kategorii indywidualnej - nasz upragniony sukces po sześciu latach poświęceń, startów w poprzednich edycjach konkursu i testowaniu swoich umiejętności na wodach Karsiboru, Świńca, opolskich i konińskich kanałach, wodach Warty.

Clipboard02

Jak zwykle nasz sukces zawdzięczamy darczyńcom, bez których nasz udział w zawodach i reprezentowanie powiatu kościerskiego na krajowym poziomie. Wsparcie ze strony Starostwa Powiatowego w Kościerzynie, firm :?Piekarnia Kiedrowscy? ?Unibud? pana Eryka Klat, ?Ługama? pana Jacka Knitter, ?MJ? pana Mieczysława Jereczka, Gospodarstwa Rybackiego pana Ryszarda Olter, ?Danmar? pana Daniela Czapiewskiego, oraz ?Lubiana Hurt S.A?, pozwoliło nam zaistnieć i zaprezentować powiat oraz twardy kaszubski charakter.







Poprawiony ( wtorek, 19 marca 2013 22:34 )